Nie o tym

Wszechświat i cała reszta

GastroDistro: Ja, ty, jajo

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! – Leopold Staff

Wagon 2. klasy, za oknem coś koło 20 stopni, w przedziale wypełnionym po brzegi przynajmniej dwa razy tyle. Klimatyzacji brak, okna działają w trybie zerojedynkowym – można je tylko całkowicie otworzyć albo trzymać szczelnie zamknięte. Wśród orędowników hulającego świeżego powietrza ja i dwoje młodych ludzi z psem, w kontrze – facet koło pięćdziesiątki, ksiądz i babcia z wnuczkiem. Wnusiem zwanym pysiem, gwoli ścisłości. Pysiuniem, pysiaczkiem, potworem z piekła rodem, a być może i diabłem wcielonym we własnej osobie, lat 4. Nie trzeba dodawać, że posiadaczka wnuczka przebija wszystkie argumenty i, co gorsza, choć budzi we mnie krwiożercze instynkty, to trudno zdusić w sobie lata kindersztuby i tak po prostu ją zignorować. W końcu ona to wszystko robi dla dobra pysiaczka (“on jest wątłego zdrowia i alergik na dodatek. ale za to bardzo inteligentny, w przedszkolu uczy się chińskiego. to bardzo luksusowe przedszkole, miesięcznie 2,5 tysiąca kosztuje”).

Diablę zwane pysiem, przyzwyczajone do nieziemskich upałów, nie traci rezonu mimo zmniejszającej się powoli ilości tlenu. Dłubie w nosie i zjada to, co z niego wyciągnie, usiłuje wytargać psa za ogon i w wolnych chwilach obślinia szyby z uporem godnym lepszej sprawy. Pociąg relacji Warszawa-Gdynia Główna z kolei im bardziej bachor bryka, tym wolniej się czołga.

Upał, zaduch, jednostajny stukot kół i niewesołe perspektywy sprawiają, że powoli ulatuje ze mnie jakikolwiek entuzjazm. Już nie chcę jechać nad morze, nie chcę wakacji, nie interesuje mnie plaża ani żadne takie. Chcę przespać całą drogę, ale gdy opieram głowę o szybę, okazuje się, że potwór właśnie ją oblizał. Co prawda od drugiej strony, ale to wciąż obrzydliwe i wyjątkowo zniechęcające.

Powoli zaczynam rozpatrywać wyskoczenie z pociągu i skrócenie swojego cierpienia, gdy nagle przychodzi mi do głowy genialny sposób spędzenia przynajmniej paru chwil – jedzenie. Nie zrozumcie mnie źle, tego nie powinno się robić z nudów, jednak są chwile, kiedy tylko konsumpcja ukoić może targaną niepokojami duszę. Sięgam więc do torby i wyciągam papierową torebkę, kryjącą w sobie klasyczny zestaw podróżny – pomidora, kanapkę z szynką i serem oraz niekwestionowanego króla wszystkich wałówek, czyli jajo na twardo. Jakieś takie niewielkie, pewnie luksusowo ekologiczne, z brązową skorupką, jajo to jest rozrywką podwójną, trzeba je przecież obrać. Delikatnie obijam skorupkę, odrywam kawałek i staje się nieuniknione – w całym przedziale roznosi się subtelny smrodek. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki diablę wydaje odgłos paszczą, “Babciaaaaaa!!!! Smieeeeerdziiii!!!!”. Babcia w panice rozgląda się wkoło, jakby w poszukiwaniu czegoś, co pozwoli odgrodzić  jej pysiaczka od wielkiego złego jaja. Niestety, skazana jest na niepowodzenie. Przez chwilę bije się z myślami, jajko jednak wciąż śmierdzi, a szatan wcielony wyje w niebogłosy, babcia musi więc podjąć kontrowersyjną decyzję. Otwiera okno i już wiadomo, że do celu dojedziemy żywi. Uratowało nas jajo.

Przepis na jajo nie w podróż, choć ubrane

Składniki:

  • jajko
  • odrobina octu winnego

Sposób przygotowania

  • jajko wbijamy do miseczki, dodajemy ocet
  • wodę w dość wysokim garnku gotujemy i gdy zawrze mieszamy tak, aby uzyskać wir
  • z jak najmniejszej wysokości wlewamy jajko do wody
  • gotujemy 4 minuty, po czym wyjmujemy łyżką cedzakową i osuszamy ręczniczkiem papierowym

Ciekawostka: Felicity Cloake radzi, aby jajka, których nie chcemy podawać od razu, natychmiast po wyjęciu wkładać do wody z lodem, aby zatrzymać proces gotowania. Takie jajo można potem odgrzać w ciepłej wodzie.

Reklamy

3 comments on “GastroDistro: Ja, ty, jajo

  1. PannaJanka
    22/07/2013

    Jaty. Nie. Jajo.

  2. Łukasz "Cookie"®
    23/07/2013

    Zawsze pozostaje puszczenie cichego bąka, oczywiście po uprzednim najedzeniu się jajek wieczoru poprzedniego, polecam

  3. PannaJanka
    23/07/2013

    Słuszna uwaga. Proponuję rozpatrzyć kandydaturę nowego współpracownika, który by publikował posty z serii „Wujek Kuki Dobra Rada”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 22/07/2013 by in Kuchnia, Podróże and tagged , , , .

Nawigacja

%d blogerów lubi to: